Komentarz do wystawy „Co w nas się tli?”

„Braciszek” 120x90cm, olej na płótnie, 2025r, dostępny

Co w nas się tli?

Maluję człowieka – lecz nie ograniczam się do jego fizyczności, anatomii czy klasycznego studium charakteru. Interesuje mnie przede wszystkim to, co ukryte: wewnętrzny pejzaż, niedostępny na pierwszy rzut oka. Od zawsze pociągało mnie zaglądanie w głąb – w siebie i w drugiego człowieka. Wierzyłem, że to właśnie malarstwo może stać się narzędziem poszukiwania odpowiedzi.

Moja opowieść rozgrywa się poprzez plamę barwną, poprzez drgania i napięcia kolorów. To w nich zawiera się prawda o człowieku – o tym, co najgłębsze i najbardziej pierwotne. Energia życiowa: pulsująca, czasem tląca się, a czasem gwałtowna. Siła, która sprawia, że każdego dnia wstajemy, by budować, kochać i walczyć. Żyć.

Jednocześnie nasze wnętrza pozostają bezkresną, nieprzeniknioną przestrzenią – tajemnicą, której nie sposób do końca uchwycić.

Dlatego obszarem moich poszukiwań stają się relacje międzyludzkie. Fascynuje mnie moment spotkania – zderzenie dwóch odrębnych światów, dwóch wrażliwości, dwóch wszechświatów, które na chwilę zaczynają współistnieć, wpływając na siebie nawzajem. To zderzenie jest fenomenem, który jeszcze mocniej odkrywa unikalność każdej osoby ludzkiej. Jest to w zasadzie niewyczerpane źródło inspiracji.

Podobne wpisy